Sieci jeszcze nie umarły, małe sklepy już dawno

Handlować każdy może, protestować też. Na handel trzeba mieć kasę, na protesty, jak się okazuje też. Plakaty wyborcze nie są gratisowe.

Handlowcy sieci sklepowych protestowali w kraju i tu u nas. Jak widać na załączonym obrazku, dalej protestują (zdjęcie niedzielne 28.02.2016). Tyle, że to już po fakcie. Wygląda to teraz jak musztarda po obiedzie, tylko że już trochę taka przypsuta, nie do sprzedania. Plakat sieci franczyzowej wygląda jak polityczny plakat wyborczy, z odległej kampanii, ale jakoś nie ma go kto usunąć. A może to reklama zepsutej musztardy?

A może podobieństwo plakatowe ma mieć polityczny skutek? Może chodzi o to, że rządy są tak czy tak złe, Szałamacha to morderca handlu, mimo, że projekt ustawy, to nie to samo co faktyczny przepis prawny.

Kiedyś na wsi było sporo małych sklepów... później przyjechały hipermarkety do dużych miast, sieci sklepowe na wioski. Właściciele sklepików zamknęli interes, poszukali innej pracy, wyjechali. Nie protestowali, bo nie dali rady zrobić tyle hałasu... umarli w latach kolejnych ekip rządowych i jakoś nikt nie zamierza im robić pogrzebu.

Dla klienta to może lepiej, bo w sieciach taniej. Pod warunkiem, że do sklepu odległego np. o 5 czy 10 km idzie się za darmo. Kiedyś były może droższe, szło się z jajami (taki handel wymienny), były pod ręką, można było pogadać ze znajomym... I pod warunkiem, że kapitał z firm zachodnich nie ucieka wielkimi rzekami. Powódź taka zabiera z sobą nie tylko kasę, ale także ludzi. Jadą za chlebem tam, gdzie płynie właśnie kapitał. 

/kit/

Napisz swoją opinię, skomentuj:

Odsłon artykułów:
10673838

Odwiedza nas 209 gości oraz 0 użytkowników.

Top
W tej witrynie używane są cookies. Możesz je wyłączyć, ale strony mogą nie działać poprawnie. Więcej informacji…